

W nocy z 14 na 15 maja Letni Chamski Podryw zagrał koncert na scenie białostockich Juwenaliów. Zgromadzonej publiczności nie straszny był deszcz, błoto i Dorota Rabczewska, która wystąpiła po północy. Lil Antonio i Young Canton, wspierani na scenie przez Fat Morusa, rozgrzali miłośników dobrej zabawy do czerwoności. Tuż po koncercie udało mi się złapać chłopaków i zadać im kilka pytań.

Adam Zyskowski: Jaka jest geneza Letniego Chamskiego Podrywu i przede wszystkim skąd pomysł na tę, nie da się ukryć, wyjątkową nazwę?
Cantona: Muzyką zajmujemy się już od dawna, natomiast Letni Chamski Podryw to spontaniczny projekt. Podobnie jest z nazwą grupy.
Anton: Pierwsze kawałki z projektu Letni, Chamski Podryw powstały już w 2007 roku, natomiast w 2009 postanowiliśmy to opublikować i dla zabawy puścić w Internet.
Cantona: Później przyszedł pomysł, żeby nagrać teledysk do “Czinkłaczento”.
Anton: …który świetnie się przyjął.
W Letnim Chamskim Podrywie chodzi tylko o dobrą zabawę, czy może o coś więcej? Mam wrażenie, że piętnujecie też te elementy rzeczywistości, które Was denerwują.
Anton: To jest odskocznia od tego, co robimy na co dzień, od naszych zwykłych projektów, w ramach których nagrywamy kawałki o poważniejszej tematyce, na innych bitach.
Cantona: To był pewien dowcip, który…
Anton: …okazał się śmieszny (śmiech).
Cantona: Pewnie, że czasem coś też się prześlizgnie w naszych tekstach. Na przykład “Czinkłaczento” jest pełne ironii. To śmiech z zachowań jakie można zaobserwować np. w remizach.
Morus: Ziomek, ja tam nie jeżdżę po remizach (śmiech)!
Letni, Chamski Podryw nie wydaje płyt – udostępniacie swoją muzykę za darmo w Internecie. Nie myśleliście, by to zmienić i zacząć zarabiać na wydawnictwach płytowych?
Anton: Na razie udostępniamy nasza muzykę za darmo. Nie chcemy też zarobić na niej grubych milionów. Ważne jest to, że każdy może odsłuchać i sprawdzić Letni, Chamski Podryw.
Cantona: Możliwe, że w przyszłości zaczniemy wydawać. Teraz jednak skupiamy się na koncertach i nakręceniu teledysku do kawałka „Pupa” z nowej płyty.
Morus: Skołowałem już na tę okoliczność czterdzieści dziewczyn. Będą tańczyć…
Tak jak w „Brudnym dresie”?
Anton: Nie no teraz będzie już lepiej (śmiech).
Cantona: Wiadomo, że to też była parodia.
Spotykacie się z dobrym odbiorem ze strony publiczności, ale jak jest z Waszymi kumplami po fachu, artystami ze środowiska? Nie mają Wam tego za złe, nie zazdroszczą, nie przypinają łatki ludzi goniących za łatwą popularnością?
Anton: Różnie bywa. Ci, których znamy nadal darzą nas szacunkiem…
Morus: To tyczy się także naprawdę wielkich nazwisk polskiego rapu.
Anton: …a na to co myślą sobie jacyś, gdzieś tam, nie mamy wpływu. My też, jak każdy, mamy swoich przeciwników.
Cantona: Jednym może się to podobać, innym nie. Ale to przede wszystkim żart, a nie gonienie za popularnością. Nigdy nie szukaliśmy popularności - sama do nas przyszła. I to jest OK.
A jak radzicie sobie z tym, że wielu ludzi nabiera się na tę konwencję i myśli, że robicie taką muzykę na poważnie? Dziś stanęliście na tej samej scenie co Doda, czy zespoły disco-polo. Nie uwiera Was świadomość, że możecie być kojarzeni z artystami i muzyką tego rodzaju?
Cantona: Wiesz, zapraszają nas na różne koncerty, a my możemy grać. Myślę, że jesteśmy na tyle charakterystyczni, że nie damy ustawić się w jednym rzędzie z zespołami disco polo. Za to Doda jest śliczna i możemy z nią grać zawsze!
Morus: Poza tym zagraliśmy koncert na żywo, a nie z playbacku…
Cantona: Właśnie. Widziałem, że kilka zespołów grało z playbacku. My nigdy tego nie zrobiliśmy i nie zrobimy. Chyba, że będziemy grali siedemdziesiąt koncertów dziennie.
Anton: Wtedy nie damy rady i puścimy się z płyty (śmiech).
Na co dzień jednak zajmujecie się nieco inną muzyką, piszecie inne teksty. Co Was rusza w otaczającym świecie na tyle, by o tym pisać?
Anton: Zapraszam do odsłuchania płyty „Sen, praca, szlugi” – Anton & MRL – która jest dostępna pod adresem www.myspace.com/senpracaszlugi. Można ją ściągnąć za darmo i sprawdzić.
W ostatnich latach można zaobserwować, że kultura hip-hop, kultura rapu, której jesteście przedstawicielami, przyciąga coraz więcej młodych ludzi. Czujecie się, jako artyści, odpowiedzialni za te dzieciaki? Co zrobić, aby w ich głowach zostało coś więcej, niż bezrefleksyjnie powtarzane hasło „reprezentuję JP”?
Cantona: W tej chwili działamy jako Letni Chamski Podryw i nie mamy żadnego przesłania. Jeżeli mówimy o radach, o pokazywaniu jaka naprawdę jest rzeczywistość, to nagraliśmy takich numerów bardzo dużo. Każdy z nas nagrał.
Anton: Nie przekazujemy tam (w Letnim Chamskim Podrywie – przyp. red.) niczego. Oprócz radości (śmiech).
Cantona: Czasem zdarza nam się przyszydzić z pewnych zachowań.
Morus: Każdy z nas jednak robi własne projekty, za które czuje się odpowiedzialny. Ja u siebie w mieście to jestem przeulicznikiem i nikt nie może mi nic zarzucić. Tańczyłem breakdance, maluję graffiti do dnia dzisiejszego. Cantona jest moim kolegą od bardzo dawna, z Antonem jeździłem na deskorolce. Słyszałem ich płyty i każda jest dobra.
Cantona: Poza Podrywem są inne projekty, które robimy i to w nich jest nasze przesłanie.
Wasze muzyczne autorytety?
Anton: Rohff, Sniper, The Game…
Cantona: A ja mam wszystkie kasety Big-Cyca. Graliśmy z nimi koncert w Białej Podlaskiej i było zajebiście. Ale to z zupełnie innej beczki. Wiadomo, że wychowaliśmy się nie tylko na hip-hopie.
Anton: Poza tym jeden z lepszych zespołów macie tu, u siebie i jest nim Fabuła. Kupiłem ich płytę w dzień premiery i młócę ją do dzisiaj. Naprawdę mi się nie nudzi.
Morus: Ja zdałem ustną maturę z PIHa. Tak rozgadałem się to tym kolesiu, że dostałem maksymalne noty.
Czego możemy się po Was spodziewać w najbliższym czasie?
Anton: Hitów!
Morus: Hitów!
Cantona: Kolejnych hitów. Na pewno będziemy grali koncerty. W maju i czerwcu jeździmy po Polsce. Poza tym kręcimy teledysk do „Pupy”. Reszty na razie nie będziemy zdradzać.
Wasza popularność przyszła szybko i łatwo. Nie boicie się konkurencji? Czasy mamy takie, że każdy może kupić kamerę, za pomocą komputera skręcić jakiś bit i nagrać własny kawałek.
Anton: Pewnie, że może i zachęcamy do tego.
Cantona: To jest trochę inne podejście do muzyki i to da się zrobić. My pokazaliśmy, że taka muzyka nie musi być sztampowa i ograniczona. Można robić z nią wszystko i fajnie by było, gdyby każdy miał tak oryginalne pomysły. Kibicujemy każdemu takiemu projektowi.
I to jest świetna pointa naszego spotkania. Moimi rozmówcami byli…
Cantona: Cantona, znany jako Young Canton.
Anton: Lil Antonio, znany jako Anton.
Morus: I szalony Morus, znany jako Fat Morus.
Cantona: Pozdrawiamy wszystkich naszych słuchaczy!
Dzięki za rozmowę!
Adam Zyskowski
Sondaż jest jak żyletka - felieton Radka Oryszczyszyna
Juwenalia czyli Disconalia. FOTO
Juwenalia 2010. Rap Piknik. FOTO
Sztuka futbolu, czyli artystyczna twórczość kibicowska
Juwenalia 2010. Pierwsza galeria zdjęć
Kolejna muzyczna bomba w Białymstoku. HERBALISER
Miejski alfabet przetrwania - część druga
Kantrabanda w ramach up to date - VIDEO
"Człowiek, który gapił się na kozy" - recenzja filmu
DJ Dtekk: Nie chcę robić kopii Openera
Sonda prezydencka - oddaj swój głos
Potrójne uderzenie białostockiego rapu
Matys vs białostocka scena hiphopowa - vol. 13 – Wojtas (BBC)
Świat mi się sam nie tłumaczy - wywiad z Maciejem Krzywoszem
Tagi: letni, chamski podryw, juwenalia, wywiad, adam zyskowski, czinkłaczento, anton, cantona, fat morus,