
„Tak dobrego koncertu białostockich zespołów metalowych nie było od lat” - tego typu opinie można było usłyszeć od wielu uczestników sobotniej imprezy w Czarnej Białostockiej. Cztery świetne kapele wystąpiły na scenie Domu Kultury i pozostawiły po sobie niezapomniane wrażenie!
![]() |
Dom Kultury w Czarnej Białostockiej na kilka godzin weekendowej nocy z 30 na 31.01.2010 r. przemienił się w prawdziwe siedlisko zła. Cztery zespoły grające najbardziej ekstremalne, mordercze gatunki metalu przybyły, by siać pożogę i zniszczenie. Dzięki intensywnej i długiej reklamie w sieci na gig przybyło mnóstwo osób, które zapełniły niemal całą salę. Kilka minut po godzinie 19:00 rozpętało się więc istne piekło.
Jako pierwszy wkroczył zespół The Growling Stones. Tym panom wykonującym grind gore death jedno trzeba przyznać – doskonale potrafią rozruszać publikę. Już po kilku pierwszych utworach pod sceną był niezły kocioł. Szybkie, brutalne kawałki nie pozwalały nawet na chwilę wytchnienia. Wokalista przebrany za wampira, z „paskudną” maską na twarzy i uzbrojony w pistolet na wodę siał wśród publiki istny postrach. Odnieść można było wrażenie, że to co dzieje się na scenie jest nieco chore... Ale o to chyba zespołowi The Growling Stones chodziło.
Następnym wykonawcą był Effect Murder. Pięcioosobowy skład muzyków skąpany w krwistoczerwonym świetle zagrał naprawdę świetnie. Już na pierwszy rzut oka widać było, że wszyscy członkowie bandu dają z siebie wszystko. W ciągu czterdziestu pięciu minut ich występu usłyszeć było można wszystkie najlepsze kawałki z dotychczas wydanych przez nich krążków, a także kilka utworów z najnowszej płyty „Architects Of Sense”, której premiera będzie miała miejsce 05.02.2010 r. Stania nie szczędził gardła, a Gregor wylewał ostatnie poty za zestawem perkusyjnym, co z pewnością wpłynęło na wyjątkowo żywiołową reakcję publiczności. Effect Murder po raz kolejny udowodniło, że na scenie prezentuje bardzo wysoki poziom, profesjonalizm.
Trzeci wkroczyli muzycy In Extremis. Legendarna białostocka formacja wciąż wysoko stawia poprzeczkę dla innych kapel grających death metal. Dużo dobrego można powiedzieć o bębniarzu tej formacji – Jacku „Jatzo” Łazarowie, który zaskoczył świetną techniką i kondycją wiele obecnych na sali osób. W samych superlatywach można mówić też o reszcie składu – Maryo pokazał, że potrafi potężnie growlować, a gitarzyści kreują naprawdę mocne brzmienia i mięsiste riffy..
Gwiazdą koncertu był zespół Abused Majesty. Liderem tej blackmetalowej formacji jest Tomasz „Hal” Halicki, który udziela się też m.in. w Dead Infection oraz Hermh. Kwartet muzyków tworzy obecnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych podlaskich kapel, która koncertuje nie tylko w Polsce ale i za granicą. Nic więc dziwnego że wszyscy z ogromną niecierpliwością oczekiwali na ich występ. Zgodnie z kanonem „czarnego metalu” występ otworzyło klimatyczne intro. Potem zaś nastąpiło uderzenie ściany dźwięku, nad którą królował świetny wokal Hala. Godzina intensywnego grania udowodniła, że Abused Majesty jest bezkonkurencyjny. Show które zgotowali białostoccy muzycy pokazało, że naprawdę przykładają się do swojej pasji i widać wymierne tego efekty. Za podsumowanie niech wystarczy fakt, że już nie mogę się doczekać ich kolejnego występu.
Mocny skład zespołów oraz zaangażowana publika – oto przepis na sukces każdego koncertu. Muszę przyznać że tym razem oba warunki zostały spełnione i impreza udała się wyśmienicie. Można pokusić się o stwierdzenie, że przeszła ona wszelkie oczekiwania. „Assault on Czarna Białostocka” z pewnością na długi czas zapadnie w pamięci tym, którzy w nim uczestniczyli.
Stay evil!
Bartosz Chrulski
Tagi: Assault on Czarna Białostocka, koncerty, relacje, The Growling Stones, Effect Murder, In Extremis, Abused Majesty, Bartosz Chrulski, metal,