Made In Bialystok

Sonda

  • Której z wizytówek Białegostoku brakowałoby Ci najmniej?
głosuj     wyniki

Chłopak z gitarą będzie moją parą

autor: Agata Rajkiewicz,
22.01.2010, 17:19


Zjawili się we właściwym momencie. W ostatniej chwili. Gdy naprawdę już mało kto dawał się nabrać na przedwcześnie ogłoszoną "gitarową rewolucję XXI wieku". Gdy wstyd było dalej wmawiać sobie, że rock and roll is not dead. Gdy kolejny gitarowy zespół z krain brytyjskich lub krain zjednoczonych, który miał być objawieniem kończył się po dwóch płytach.


Zjawili się dla tych wszystkich, którzy od lat 90tych nie zachwycili się do granic możliwości żadnym z tych popularnych alternatywnych zespołów. Dla tych, którzy z niedowierzaniem patrzyli na lansowanie kompletnie wtórnych i pretensjonalnych rockowych jak z obrazka chłopców. Dla tych, którzy marzyli, żeby wreszcie znawcom rynku twierdzącym, że przyszłość dobrej muzyki to garstka fanów z myspace portki do kostek pospadały. Dla tych, którzy lubili używać aż trzech przycisków do przewinięcia kasety na ulubioną piosenkę, nawet bardziej niż empetrójek na ich telefonach. Dla tych, którzy odrzucali coraz bardziej tandetną muzykę królującą na mainstreamowych listach. Dla tych, którzy chcieli, żeby wreszcie jakiś niewydarzony punk ją z tego jałowego topu bez czelności ani wysiłku wykopał. Gdy kryzys mentalny i pogubienie się kolejnego pokolenia trzydziestolatków stawały się nie do zniesienia. Zjawili się, bo musieli się zjawić. Życie niezmiennie zatacza koło, co innego mogłoby zataczać, a generacja niezmiennie potrzebuje swego głosu. Kubła zimnej wody. Człowieka, który zjawi się znikąd, ściśnie za gardło, wyrwie żywcem serce i rozbulgocze wszystkie flaki. Faceta, który pozwoli poczuć gniew, smutek, zdziwienie, bo sam będzie to przeżywał. Geniusza, który stworzy muzykę, dzięki której robisz krok w stronę rdzenia życia. Muzykę, która j e s t Twoim życiem. Przez nią oprzytomniejesz, znowu zachwycisz się światem, znajdziesz w sobie filozofa i uznasz małe rzeczy za wielkie. Twórczość, która dotyka miliony, przez którą powstaje kolejne 50 wielkich zespołów, obrazów, książek. Wydarzenie, które dmucha na marketing – on może sobie co najwyżej się dostosować. I właśnie tak zrobi. To muzyka będzie przez jakiś czas rządzić, a nie jakieś tam korporacje. Tak już musi być. Przynajmniej raz w życiu potrzebują tego nawet krytycy muzyczni. I oto są.

Niektórzy spostrzegawczy od jakiegoś czasu zauważali symptomy tego, co miało nadejść. Ci nieliczni nadwrażliwcy czuli podskórnie niepokój towarzyszący pojawieniu się fenomenu zanim ten jeszcze wiedział, że nim się stanie. Było jak zawsze: zanik jasnych wartości, brak silnych autorytetów, niewyrażone tęsknoty, pustka emocjonalna pokolenia, przezroczystość jednostki, zamiatanie pod dywan niepokojów, obrzydliwość polityki. Lansowanie piękna, bogactwa, kariery i dobrej zabawy. Łatwych, coraz łatwiejszych rozwiązań. Wymogu bycia nieustannie szczęśliwym. Życia na pilota. Emocjonalnego supermarketu. Przystrajanie w piórka bylejakości trwa maksimum trzydzieści lat. Potem następuje załamanie, bo chociaż pustka i pycha są nieskończone to nie równają się ze skończonością ludzkiego życia. Gdzieś we wszechświecie ta furia się zbiera i szuka ujścia. Nic w przyrodzie nie ginie! Pisklęta zaczęły się nerwowo wiercić. Przypomniano sobie o klasykach, znów doceniano w międzyczasie pogrzebanych medialnie artystów, coraz częściej puszczano w rozgłośniach radiowych kawałki, które stażu miały znacznie więcej niż ostatnie wydanie listy przebojów. Reaktywowano tuzy minionych rewolucji, do mikrofonu zaczęły się przebijać też coraz lepsze młode kapele, w końcu wydano nawet nową płytę od dawna nieistniejącego, także dosłownie, "głosu" poprzedniego pokolenia. Kropla drążyła skałę, lont został odpalony. Miał przyjść przysłowiowy Zdzicho i rozwalić towarzycho. Był potrzebny. Był nam przeznaczony. Witaj!
Taki wstęp do artykułu o zespole, który przetrzepał trzewia Twoje i trzewia moje chciałabym już wkrótce przeczytać. Czym prędzej.
W oczekiwaniu na tę wiekopomną chwilę proponuję: http://alaskamlaska.blogspot.com/2008/09/kordia-imbirowo-morelowy.html

Agata Rajkiewicz
Fot. Alina Gabrel-Kamińska

Tagi: Agata Rajkiewicz, muzyka, muzyka białystok, styl życia, ludzie,


« powrót

Nasi partnerzy