Made In Bialystok

Sonda

  • Czy Twoim zdaniem Białystok zdobędzie tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016?
głosuj     wyniki

O podlaskiej melancholii czyli uśmiechnięty pikselożubr

autor: Radek Oryszczyszyn,
22.02.2010, 16:21


Zastanawiało mnie zawsze, jak potężną i przewrotną trzeba mieć wyobraźnię, ile pijarowskiego (od PR, nie od pijarów) cynizmu, ile myśli potężnej, aby smutnemu, nieufnemu zwierzęciu z pokłębionym, pełnych gzów kołtunem kazać reprezentować ten region na świecie. Jedyne, co żubr jest skłonny uczynić człowiekowi, to przewieźć go na swoich rogach, jeśli człowiek nie uszanuje tego, co dla żubra jest najważniejsze - dystansu.


Żubr nie zawdzięcza podlaskiemu człowiekowi nic, ale człowiek podlaski zawdzięcza żubrowi wiele. Więcej! Człowiek podlaski jest podobny do żubra, jak pupile upodabniające się do swoich panów. Człowiek podlaski jest, jak żubr, smutny i podejrzliwy. Człowiek podlaski lubi swoje miejsce tylko dlatego, że tu się urodził. Człowiek podlaski wszystko, co nowe, przyjmuje z odpowiednią rezerwą i nieufnością. Dla człowieka podlaskiego świat kończy się "za rzeką", czyli najczęściej moście Śląsko-Dąbrowskim, tak jak uniwersum żubra jest puszcza.

Człowieka podlaskiego łączy z żubrem również to, że nie za bardzo siebie ceni. Nie zależy mu ani na rozgłosie, ani na tym, by o nim mówiono. Woli puszczańską ciszę i spokój. Żubr nigdy nie będzie otwarty, sympatyczny, tolerancyjny, piękny i słoneczny.

Musimy więc albo z tego  żubra w nas zrezygnować, albo zaakceptować. Proponuję to pierwsze. Bliższa od puszczańskiej hermetyczności i ponuractwa jest mi otwartość podlasko-mazowieckich nizin. Słonecznych i żyznych. Spokojny i leniwy świat tych wszystkich miast i miasteczek w rodzaju Tykocina, Zambrowa, Szepietowa czy Mińska Mazowieckiego, gdzie droga co prawda się nie kończy, ale gdzie wszystko, co wjeżdża z jednej strony, wyjeżdża z drugiej. Gdzie na przystankach autobusowych częściej się wsiada, niż wysiada. Gdzie jest jeden bar, przed którym pije się piwo i łuszczy pestki.

Jeśli już chcemy, aby naszym lejtmotywem były spleen i melancholia, zamiast po puszczy szwędajmy się po podlaskich i wschodniomazowieckich miasteczkach, gdzie czas się zatrzymał i wszystko stoi w miejscu jak w Stasiukowej Dukli. A żubra zostawmy w spokoju.

 

 

Radek Oryszczyszyn

Tagi: radek oryszczyszyn, felieton, żubr, podlasie, madeinbialystok.com, białystok, kultura białystok,


« powrót

Nasi partnerzy