

Przede wszystkim na początku ostra bura za tłumaczenie tytułu. Na Boga! Czy Polacy muszą się ”silić” na tak tandetne translacje? No żesz... Dlatego nie będzie „gili,gili” ani „cmok, cmok".
Poszedłem na ten film z pewnym nastawieniem, że będzie to słaby produkt i nic nie wnoszący do mojego życia. I co? Intuicja po raz kolejny nie sprawiła mi zawodu.
Podróże w czasie – temat już na bardzo oklepany w X Muzie. Stworzenie czegoś niebanalnego – o! to już sprawa poważniejsza. Nakręcenie wyrazistego i zapamiętywalnego obrazu jest dość trudnym zadaniem. Nie każdy reżyser z niemal gotowego tematu jest w stanie nakręcić film, który może się spodobać.
Scenariusz filmu powstał na podstawie bestsellera amerykańskiej pisarki i plastyczki Audrey Niffenegger „Żona podróżnika w czasie”. Ot niemal typowy romans osadzony w kraju autorki książki. Historia miłości Henry’ego i Clare byłaby zapewne zwykłą historią, gdyby nie pewien fakt dotyczący głównego bohatera. Otóż Henry posiada niezwykłą zdolność przemieszczania się w czasie. Okazuje się to być chorobą genetyczną! Film zaczyna się w momencie kiedy małoletni Henry, jadąc ze swoją matką, dokonuje pierwszego skoku w czasie. I to chyba jedyny moment tego filmu, który tak naprawdę mnie zaintrygował. Kolejne jump’y Henry’ego to już tylko stały element „Zaklętych…” Dzięki takim skokom Henry poznaje swoją miłość życia, Clare. Ich życie nie będzie niestety usłane płatkami róż. Choroba czasoprzestrzenna Henry’ego będzie przysparzała oboju coraz więcej pytań, zwątpienia i codziennych problemów.
Zdawało się, że Robert Schwentke stworzy troszkę mroczniejszą historię. Mroczniejszą i przez to bardziej intrygującą. Zapętlenia i zbytnia infantylność obrazu nie skłania do głębszych refleksji. Rozmywa się naprawdę ciekawa opowieść i temat dość oryginalnej historii. Niestety reżyser nie sprostał wyzwaniu. Z ciekawego przepisu wyszedł mu zakalec. Ta historia niestety mnie nie urzekła.
Kamil Dąbrowski
źródło i kadry z filmu: materiały dystrybutora
Tagi: zaklęci w czasie, film, audrey niffenegger, żona podróżnika w czasie, kamil dąbrowski,