
Zjawili się we właściwym momencie. W ostatniej chwili. Gdy naprawdę już mało kto dawał się nabrać na przedwcześnie ogłoszoną "gitarową rewolucję XXI wieku". Gdy wstyd było dalej wmawiać sobie, że rock and roll is not dead. Gdy kolejny gitarowy zespół z krain brytyjskich lub krain zjednoczonych, który miał być objawieniem kończył się po dwóch płytach.
Sztuka kulinarna oraz zwyczaje żywieniowe stanowią podstawowy element kulturowej mozaiki świata. Ich związek z kulturą jest skorelowany na wielu poziomach. Na którymś z nich przycupnęły seriale. Tak, tak - te niechciane wrony, co ich pełno.
Moja słaba silna wola regularnie kieruje mój wzrok, dłonie i inwestycje na czekoladę. W kostkach i w batonach, przekonałam się nawet do czekoladowych lodów. A kiedy uda się czwarty tydzień bez czekolady i myślę: "ha - mogę to rzucić w każdej chwili!", ta wraca ze zdwojoną siłą w postaci Pawełka z nadzieniem toffi, tabliczki z orzechami i (podkreślam, "i" a nie "lub") kubka gorącej czekolady ze skórką pomarańczową.
Prowizorka. Powiedzcie, czy to słowo ma negatywny wydźwięk? Dla mnie niekoniecznie. Kojarzy mi się raczej z zaradnością, tworzeniem czegoś z niczego, wiecie, MacGyverem, harcerzami, naszymi rodzicami urządzającymi swoje wymarzone M2 z przydziału, raczkującym marketingiem i wieloma, wieloma innymi rzeczami powstającymi w Polsce w latach 90-tych. Moimi ulubionymi zresztą.
Naleśniki ze szpinakiem są kultowe i basta. Mówię to z pełną świadomością znaczenia tego przymiotnika, zważając na wszystkich, którzy twierdzą, że ten - ostatnimi czasy się wytarł.
Na hasło fusion cuisine pojawiają się we mnie mieszane uczucia. Po lekturze przepisów na dania wielu wpływów, przeciętny zjadacz chleba może poczuć się zawstydzony miernotą swego żywienia, ale też zmobilizowany do otwarcia na bogactwo kuchni świata i urozmaicenie swoich posiłków. Z jednej strony to wolność i świetna zabawa, z drugiej tak delikatna sprawa. Na przykład ukochane odsmażane ziemniaczki najwyraźniej tracą punkty!